• Biegamy i zachęcamy do biegania innych

  • Gliwice biegają!

  • Gliwicka Parkowa Prowokacja Biegowa

  • Amatorski Klub Miłośników Biegania Pędziwiatr Gliwice

Copyright 2018 - AKMB Pędziwiatr Gliwice

Nie tym razem :) Dlatego myślę, że należą się Wszystkim słowa wyjaśnienia. Co to jest Piekło Czantorii??

Otóż są to jedne z najtrudniejszych zawodów biegowych w Polsce. Może trudniejszy jest 6x Babia, jak powiedział "Mistrz Beskidu Śląskiego" i 3 zawodnik w kraju Wojciech Probst, ale to tylko dlatego, że jeszcze nikt go w limicie nie ukończył.

Piekło Czantorii charakteryzuje się dwoma rzeczami: pierwszą jest bieganie po pętli,na której pokonuje się ogromne przewyższenie (ok. 1500m up i 1500m down), po drugie i najważniejsze primo, nie ma gdzie odpocząć, bo albo jest mocny podbieg (podejście), albo mocny, trudny techniczny zbieg.

Zawody rozgrywają się na 3 dystansach: 21km, 42km i 63km. Wybrałem najdłuższy dystans, dlaczego?? Rok temu przebiegłem na 8 msc OPEN maraton, więc trzeba sobie podnieść poprzeczkę.

Piekło wystartowało punktualnie o północy. Między nami pisząc: co za pozytywnie walnięci ludzie wybiegają w nocy w góry?? :) Można to chyba wytłumaczyć tylko i wyłącznie uzależnieniem od adrenaliny i przygody. Wyruszyłem i ja, spośród prawie 120 pozytywnie nakręconych osób, schowany gdzieś daleko. Trochę bałem się ciemności i zbiegów, ponieważ ciągle pracuję nad stabilizacją. Nie chciałem nikogo zablokować. Pierwsze podejście... ok, zbieg też minął bez przygód. Nagle zrobiło mi się gorąco... szlag źle się ubrałem (myślałem, że będzie zimno, a tu prawie 13 st. C...) Czuję się źle, ale cóż napieram dalej, aże do pierwszego PK/PŻ. Tam szybkie uzupełnienie płynów, żelek, łyk kofoli (tutaj sprawnie supportowała mnie Ewa Olejnik) i wio na Poniwiec. Podejścia bardzo lubię, ale tuż przed szczytem, kiedy rzeczywiście poczułem się pewniej i chciałem przyspieszyć organizm się zbuntował!!! Powiedział BASTA, zwolnij... Żołądek, jelita wszystko zaczęło mnie tak boleć, że o bieganiu musiałem zapomnieć. Chwila pauzy, uspokojenie jelit, można powoli śmigać dalej. Reszta pierwszej pętli obyła się bez przygód. Czas 3:25, czyli tyle ile sobie założyłem :)

Wyruszamy na drugą pętelkę... szybka regeneracja w Ustroniu Polanie i śmigamy nartostradą. Tam wyprzedzam kilku biegaczy ultra, potem zbieg, też fantastycznie, lecimy jak burza... i tak do PK/PŻ na Poniwcu. Znowu ta cholerna nartostrada, ale cóż napieramy szybko i sprawie, ale znowu żołądek dał o sobie znać, tym razem gorzej niż poprzednio... Niestety ale musiałem zastosować taktykę z pierwszego okrążenia, czyli zwolnić. Czas drugiej pętli: ok 4 godz.

Znowu krótki support Ewy na Polonie, narzekanie, że rezygnuję i w 4 literach mam te zawody wyruszyłem na finałową pętle. Tym razem żołądek zafundował mi atrakcje już na początku pętli w postaci silnych bóli i gazów bojowych przed którymi musiałem sam uciekać.

Co pamiętam z 3 pętli??? Na pewno miłe towarzystwo Bartłomieja (biegacza ultra z Tarnowskich Gór), oraz 2 finałowe podejścia: na Faturkę i Polanę Stokłosica, Wyglądało to jak wyścigi dziadków z Altesheimu :)

Wreszcie po 12 godz i 38 minutach, doczłapałem do mety. Tego dnia lepiej się nie dało... :( Ze sraczkusem jeszcze żaden ultras nie wygrał.

Za rok znowu tam wrócę, znowu dobrowolnie zstąpię do Piekła, żeby się upodlić, ale także żeby pokazać innym jak wielką radość sprawia mi bieganie ultra. I nie obchodzi mnie zdanie niektórych osób, że jesteśmy masochistami, idiotami i że będziemy kiedyś jeździć na wózkach, czy leżeć w szpitalu. Tych wspomnień nikt mi nie zabierze, tak samo jak nikt nie zabierze mi tytułu biegacza ULTRA.

Z tego miejsca pragnę podziękować tym wszystkim którzy życzyli mi powodzenia i ukończenia tych zawodów. a reszcie myślę, że udowodniłem, że bieganie to nie tylko ulica.

PS. Serdecznie gratuluję Aleksander Bednarczyk za zajęcie 7 msc OPEN, jesteś Wielki, Przemek Czuba za super wynik na dystansie półmaratonu. Do zobaczenia na wiosnę i za rok z powrotem w Piekle.

Czas: 12:38:29

msc. mniej więcej koło 40. ponad 50% nie ukończyła Piekła Czantorii

Ciekawostki: wypiłem ok. 7 litrów wody, 1 litr kofoli, zjadłem 8 żelek Fresh&Fruity, 6 tabletek Izostar z magnezem, garść rodzynek, 4 kostki czekolady, tabletkę z glukozą i coś jeszcze ale nie pamiętam

Oto my

Nasze starty